Menu Content/Inhalt
Strona główna arrow Rynki pracy arrow Dentysta - czy jest na nich jeszcze zapotrzebowanie?
Dentysta - czy jest na nich jeszcze zapotrzebowanie? Drukuj Email
Autor: Piotr Henzler   
W Polsce jeden dentysta przypada na około 1200 mieszkańców. To dwukrotnie mniej, niż powinno, aby dentyści mogli ze spokojem myśleć o swojej ekonomicznej przyszłości. Rekord należy do Lublina - każde 900 osób "ma" swojego stomatologa.

Każdy chce plombować

Wyniki prezentowane przez skierowany do stomatologów serwis internetowy Dentonet.pl wskazują, że polskie uczelnie na 10 lat powinny wstrzymać nabór kandydatów na dentystów - dopiero wówczas poziom nasycenia rynku upodobniłby się do poziomu "europejskiego". Bezpiecznie o swojej sytuacji finansowej i zawodowej mogą liczyć ci stomatolodzy, którzy pod opieką mają dwa i pół tysiąca pacjentów.

Efekty dużej liczby stomatologów są widoczne na rynku pracy. Absolwenci tego kierunku mają problemy ze znalezieniem pracy. Nawet w specjalistycznych portalach medycznych, zamieszczających oferty pracy, próżno szukać oferty dla stomatologa. W najgorszej sytuacji są absolwenci lubelskiej Akademii Medycznej - w szkole tej studiuje na pierwszym roku tyle samo studentów, co w znacznie większych miastach – Wrocławiu czy Warszawie. Efekt - na jednego stomatologa w Lublinie przypada 900 mieszkańców - trzy razy mniej niż powinno.

Najmniejsze szanse na pracę mają właśnie najmłodsi dentyści. Nie dość, że nie mają jeszcze żadnej specjalizacji, która później znacząco wpływa na poziom dochodów, to jeszcze trudno im rywalizować o miejsce pracy ze starszymi stomatologami. - Zdaję sobie sprawę, że młodym dentystom jest ciężko - mówi Anna Z., właścicielka kilku gabinetów dentystycznych w Warszawie, lekarz z kilkunastoletnim doświadczeniem - ale w tej chwili konkurencja na rynku jest tak duża, że nie mogę na swoich pacjentach ryzykować. I zatrudniam tylko tych, którzy mają duże doświadczenie. A nie osoby po rocznym stażu podyplomowym.

W takiej trudnej sytuacji znajduje się każdego roku około 800 absolwentów – tylu stomatologów kształci się mniej więcej na wszystkich polskich uczelniach medycznych (w: Białymstoku, Gdańsku, Katowicach (oddział w Zabrzu), Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu). I dołącza do ponad 30 tysięcy już pracujących dentystów.

Na początku staż

W Polsce działa ponad 6200 publicznych i niepublicznych placówek ochrony zdrowia zajmujących się stomatologią i protetyką. To może wydawać się dużo, ale część z nich to jednoosobowe praktyki lekarskie, w których nie ma szans ani na staż, ani na pracę. Ale zacząć trzeba zawsze od stażu. To jeszcze jeden rok nauki, tyle, że stażysta wykonuje już obowiązki lekarza i otrzymuje za to wynagrodzenie. I to stosunkowo niezłe. - Kiedy pracowałam w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej - wspomina Anna Z. - stażyści zarabiali niecałe 1500 złotych, a lekarze z 20-letnim doświadczeniem – niespełna 1000. Ale to było dwa lata temu.

Jednak dużo się przez ten czas nie zmieniło. Jak informuje Dział Kadr Wojewódzkiego Centrum Stomatologii w Warszawie, lekarz z pełnymi uprawnieniami do wykonywania zawodu ma nadal gorsze warunki od stażysty: - Wynagrodzenie stażysty to 65% średniej krajowej. Po stażu można liczyć na około 1000 złotych.

Nie każda placówka ma prawo przyjmowania stażystów. Decyzję o wpisie na listę takich szpitali, przychodni czy gabinetów podejmuje urząd wojewódzki. Dla wielu placówek stażysta to cenny nabytek, bo wykonuje swoją pracę, a pracodawca nie musi mu płacić - stypendium wypłaca urząd marszałkowski.

Teoretycznie każdy absolwent znajdzie dla siebie staż podyplomowy. Okręgowe Izby Lekarskie posiadają spisy uprawnionych placówek i pośredniczą w kontaktach między nimi a absolwentami. - Nie zdarzyło się jeszcze, żeby jakiś absolwent został bez stażu - zapewnia pracownik z krakowskiej OIL - zawsze coś się znajdzie, choć ci słabsi nie mogą liczyć na najlepsze miejsca - w przypadku kilku osób zainteresowanych jednym miejscem decyduje średnia ze studiów. Pewną - czasem istotną - niedogodnością jest fakt, iż niektóre placówki oferują staże cząstkowe – nie w pełnym wymiarze godzinowym. Dla części stażystów może to być dużym problemem - Po zakończeniu studiów kilka miesięcy szukałam wolnego miejsca. W końcu udało mi się - pół etatu w Górze Kalwarii, 40 kilometrów na południe od Warszawy - opowiada Magda, zeszłoroczna absolwentka - Drugie pół - na Tarchominie (północno-wschodnie rejony stolicy). Ale i tak nie jest źle - niektórzy moi znajomi robią staż w trzech, czterech miejscach.


Prawo do wykonywania zawodu lekarza stomatologa dostaje się po odbyciu stażu podyplomowego. Jednak nie jest ono dane raz na zawsze. Pomijając już dyscyplinarne pozbawienie tego prawa przez sąd lekarski, można je utracić nie wykonując zawodu przez pięć lat. I to niezależnie, czy przerwa rozpoczęła się tuż po zdobyciu dyplomu czy po kilku latach pracy. To ważna informacja, zwłaszcza dla tych, którzy nie mogąc znaleźć pracy w zawodzie decydują się na pracę np. w firmie farmaceutycznej. Oczywiście, utrata prawa nie jest nieodwracalna - przed powrotem do zawodu trzeba jednak przejść przeszkolenie organizowane przez okręgową izbę lekarską.

Pierwsze "prawdziwe" pieniądze

Wynagrodzenie, na jakie może liczyć początkujący stomatolog, nie jest zbyt wysokie. Chociaż w dużym stopniu zależy od tego, na jakiego pracodawcę trafi. W państwowych placówkach ochrony zdrowia młody dentysta może spodziewać się 900-1000 złotych na rękę. - Zarabiam niewiele ponad 1000 złotych - zdradza Wojtek, miesiąc po stażu w jednej z poznańskich przychodni - i wiem, że jest to więcej, niż dostaje większość moich znajomych ze studiów. Ale są też tacy, którzy trafili lepiej.

W prywatnych gabinetach - większa rozpiętość. - Niektórzy właściciele gabinetów korzystają z pomocy wolontariuszy - dentystów z pełnymi uprawnieniami, którzy jednak za swoja pracę nie otrzymują wynagrodzenia - mówi Anna Z - W innych początkujący stomatolodzy zatrudnieni są na "prowizję", procent od obrotów. Wysokość jej to około 30-40% obrotu wygenerowane przez danego lekarza. U mnie pracują i jedni, i drudzy.

Na znacznie większe zarobki mają szansę dentyści ze specjalizacjami, którzy są chętnie zatrudniani we wszystkich rodzajach placówek ochrony zdrowia. Coraz częściej jednak nie pracują na pełnym etacie w jednym miejscu, tylko świadczą swoje usługi dla wielu gabinetów i przychodni, prowadząc własną działalność gospodarczą.

Marzeniem wielu studentów stomatologii jest otwarcie własnego gabinetu dentystycznego. Nie jest to jednak proste. I to nie tylko dlatego, że wiążę się z ogromnymi kosztami, rzędu kilkudziesięciu i więcej tysięcy złotych, ale również z powodu wymagań formalnych. Indywidualną praktykę lekarską można wykonywać tylko wówczas, gdy posiada się prawo do wykonywania zawodu, uzyskał zezwolenie i wpis do rejestru indywidualnych praktyk lekarskich w okręgowej izbie lekarskiej oraz jeśli wykonywał zawód przez co najmniej dwa lata od zakończenia stażu podyplomowego. W praktyce oznacza to, że na "swoim" można zacząć pracę najwcześniej trzy lata po zakończeniu studiów.

Za granicę bez egzaminów

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej polski dentysta nie będzie miał wielkich problemów z uzyskaniem prawa do wykonywania zawodu. Regulująca te kwestie unijna dyrektywa zakłada, że wszystkie dyplomy wydawane przez uczelnie medyczne państw należących do Unii są równoważne, czyli polski dyplom będzie automatycznie uznany. - Trzeba jednak zwrócić uwagę, że dyrektywa ta w bardzo szczegóły sposób reguluje kwestię uzyskiwania wykształcenia medycznego - mówi Agnieszka Kister z Wydziału Uznawania Kwalifikacji w Zawodach Medycznych w Ministerstwie Zdrowia - Określa między innymi, jakie przedmioty i w jakim wymiarze godzinowym muszą być zawarte w programie kształcenia. Polskie uczelnie wprawdzie już od kilku lat stosują program zgodny z tym dokumentem, ale na rynku pracy jest wielu dentystów, którzy uczyli się jeszcze według innych zasad.

Jeżeli ktoś już otrzymał dyplom (czyli przed 1 maja br.) to teoretycznie musi legitymować się doświadczeniem zawodowym - minimum trzy lata w ciągu ostatnich pięciu lat. Dzięki temu - według unijnych urzędników - nadrobił w praktyce te braki, które powstały podczas nauki. W praktyce jednak również stomatolodzy z mniejszym stażem (lub w ogóle bez doświadczenia) mają szansę - Okręgowe Izby Lekarskie wystawiają zaświadczenia, że dana osoba kształciła się według programu obowiązującego w Unii. I taki dokument wystarczy, żeby podjąć pracę za granicą.

- Polski stomatolog nie będzie musiał nawet zdawać egzaminu z języka obcego - tłumaczy Agnieszka Kister - wystarczy, że złoży zaświadczenie o znajomości języka w stopniu umożliwiającym wykonywanie zawodu. Oczywiście, niech nikt nie liczy, że znając tylko język polski uda im się dostać pracę. Załatwianie formalności za granicą już jest swego rodzaju testem znajomości języka, a przede wszystkim - żaden pracodawca nie zatrudni lekarza, który nie będzie umiał porozumieć się z pacjentem.

Pytanie tylko, czy polski dentysta ma czego szukać w krajach Unii Europejskiej. Tam tez poziom nasycenia rynku dentystami jest spory. Oferty zatrudnienia mogą się pojawiać, ale na pewno będzie ich mniej niż dla lekarzy nie-dentystów.


Źródło: www.pracuj.pl



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Polityka cookies

Ten serwis internetowy wykorzystuje pliki cookies i inne podobne technologie. Ustawienia dotyczące cookies możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies wyrażasz zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.

Politykę dotyczącą Cookies znajdziesz TUTAJ.

designed by www.madeyourweb.com